Trafił do mnie piękny fotel do renowacji. Zdjąłem z niego starą tapicerkę, usunąłem – jak to bywa przy takich pracach – wszystkie gwoździe, zszywki  i spróchniałe gąbki. Ponieważ nie wszystkie elementy były stabilne,  rozebrałem go na części i przystąpiłem do skrobania starych powłok lakieru. Ja to robię tak, że najpierw skrobię a potem szlifuje płótnem o gradacji 80, potem 120 a na koniec  180. Część elementów szlifuję szlifierką mimośrodową a miejsca trudno dostępne ręcznie. Po wyszlifowaniu dobrnąłem do momentu klejenia na nowo. Dobór koloru bejcy dopasowałem do tkaniny, którą wcześniej wyszukałem i wybrałem . Ja do barwienia drewna używam bejcy nitro lub spirytusowej, w tym wypadku była to bejca nitro. Nigdy nie stosuję amatorskich lakiero-bejc . Lakier nakładam natryskowo minimum dwie warstwy.

  Najwięcej zabawy było z tapicerką z samym oparciem zeszło mi się ze trzy godziny. Siedzenie wymagało większego zaangażowania. Przyszyłem nowe taśmy nośne do konstrukcji siedzenia – wcześniej była sklejka i pseudo pasy – a potem przyszła nowa gąbka i owata. Tkanina na fotelu to żakard „Floriade” – nie mogłem się oprzeć by go nie kupić ;).  Jak już tkaninę ponaciągałem i wstępnie przyszyłem zszywkami do ramy, pozszywałem tkaninę na rogach siedziska ana koniec wykończyłem ją taśmą pinezkową w kolorze stare złoto. Przyznam się bez bicia, że pierwszy raz szyłem tkaninę obłączkiem na fotelu. Chociaż potrafię sobie wyobrazić jak będzie wyglądał efekt końcowy, to tym razem wyszło lepiej niż oczekiwałem. Muszę przyznać, że ten model fotela jest bardzo wygodny, jest też niezwykle lekki oraz zajmuję mało miejsca.

  Nie wiem jak nazywa się ten model i kto go produkował. Może ktoś z was wie jak się nazywa?